Przez moment spojrzałem na chłopaka.-Nic ci nie jest?-spytałem pod chodząc do nie go.'' Skąd on o tym wiedział... ''. Chłopak jedynie na mnie spojrzał i pokręcił przecząco głową. -Ale czy na pewno nic ci nie jest?-zapytałem się ponownie.-Nic mi nie jest.-Syknął tym razem było słychać też jęk z bólem. -Może lepiej usiądziesz na kanapie?-zapytałem się choć miałem mieć dziś niby wolne.No ale nic na to nie poradzę. -Kto to? sypialni mojej wyszedł mój intymny a także wielki detonator pokoi. -To jest właśnie mój zastępca-odpowiedziałem po czym spojrzałem na towar-No nic będzie musiał po czekać do jutra.-westchnąłem patrząc tym razem na chłopaka.
(Rin?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz