Lody, lody loooooody!!
Wciąż trochę podejrzliwa rzuciłam się na pyszności. Szybko się z tym uporałam. Westchnęłam zadowolona.
- Może nawet nie jest tu aż tak źle... - otarłam usta. Usłyszałam prychnięcie. Spojrzałam na Line z ukosa.
- No co? Niewiele mi do szczęścia potrzeba. - no tak, jeden jedyny
pucharek lodów, a już zaczynam paplać. Lody tak troche przełamały
lody...
Przewrotna moja natura.
- Może... Mnie trochę oprowadzisz, jeśli masz chwilę? - zapytałam.
Lina?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz