wtorek, 28 lipca 2015

Od Liny

Dnia dzisiejszego brakowało mi światu zewnętrznego bardziej niż zwykle. Poszłam do swojego pokoju, i postanowiłam posłuchać muzyki. Widziałam przez wiecznie zamknięte okno, że padało. Było mi brak towarzystwa. To było takie okropne uczucie... A wcześniejsze czasy, kiedy było tu tak dużo istot? Wiecznie im pomagałam, byłam zmęczona, ale oni byli przy mnie, pocieszali mnie, i miałam jakieś towarzystwo... Nagle usłyszałam pukanie. Zerwałam się z krzesła, i gwałtownym ruchem zdjęłam słuchawki. Nareszcie ktoś. Chyba że to Xaro. Nie zniosłabym tego. Ale on nie ma w zwyczaju przychodzić do mnie. Jeśli już, to mnie wzywa. A i tak nigdy nie odpowiadam na jego wezwania. Podeszłam do drzwi, i otworzyłam. Stał tam - podejrzewam - chłopak rasy demon. Miał oczy świecące na fioletowo. Miał bladą cerę, i czarne rogi na głowie. Czarne włosy. Byo to jedyne, co zdołałam uchwycić, nim się odezwał:
- Czy to ty? - spytał.
- A kim mam być?
- Osobą, która przetrwała razem ze mną, chowałaś się w tym samym miejscu co ja.
- Tak myślałam, że ktoś tam jest, ale wolałam siedzieć cicho. - rzekłam.

Nero?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy