Zaprowadziła mnie do pokoju, który miał być mój. Łóżko, okej. Stolik też okej. No i sporo miejsca. Super.
Bez zbędnych ceregieli rzuciłam się plackiem na łóżko. Nie wiem, czy
Lina stała jeszcze w drzwiach, ale mniejsza z tym. Przykryłam się
skrzydłami i zamknęłam oczy, jednak odechciało mi się spać. Po prostu w
ciszy przemyślałam swoje grzechy.
Trudno było uwierzyć, że jest dla mnie szansa.
Poczułam, że w oku zakręciła mi się łza. Gniewnie ją otarłam.
Mam to gdzieś. Ide spać.
Obudziłam się jakiś czas potem. A dokładniej obudziłam się, bo słyszałam ciche kroki blisko mnie.
Lina? Lub ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz